<title_newspaper="Przyjaciółka">
<title_article="Jedziemy z dziećmi na wczasy">
<author_1="Antonina Rys.">
<language="pl">
<style="press">
<year="1951">
<month="5">
<date="1951-05-27">
<period="w">
<status="1_obieg">
<support="paper">
Duży, biały dom, zalany słońcem. Na tarasie leżakuje kilka kobiet. Ich opalone twarze tchną zadowoleniem. W głębi parku lasu kilkoro malutkich dzieci bawi się w piasku. Wiaderka, kolorowe łopatki, taczki — niebieskie, czerwone, pomarańczowe, pięknie lakierowane, są w ciągłym ruchu. To Dom Wczasowy Matki i Dziecka w Kolumnie koło Łodzi. Jestem w jednym z pokojów. Dwa łóżka zasłane czystą pościelą. W dwóch małych, biało lakierowanych łóżeczkach śpią smacznie, przy otwartym oknie maleństwa. Jest po obiedzie, obie matki odpoczywają. — Stasiu, nie wiem jak sobie poradzić — mówi jedna — Już nic na siebie włożyć nie mogę. Tak utyłam. — Nie martw się, bo jeszcze schudniesz tu ze zmartwienia — odpowiada z uśmiechem Stasia. — Czy Panie są z jednego miasta — pytam — Nie, ja jestem z Łodzi — odpowiada Danuta Gryszewska. — Pracuję w Zakładach Dziewiarskich im. Władysława Głażewskiego. Dostałam urlop i skierowanie na wczasy razem z moją Tereską do Domu Maiki i Dziecka w Kolumnie. Spotkałyśmy się na dworcu. Dostałyśmy wspólny pokój. Dobrze nam się mieszka razem. Bałam się jechać, bo mnie straszyli, tu jest źle, że nie dają jeść. Ale przekonałam się, że to głupie plotki teraz będę wszystkie matki namawiała i żeby jechały tu ze swoimi dziećmi. — A pani skąd — pytam? — Ja jestem z Wrocławia, pracuję w Wydziale Mechanicznym przy wiertarce w Fabryce Wodomierzy. Okazuje się, że jest to znana przodownica, Stanisława Organista. — Przez 2 lata byłam sprzątaczką. Nie znosiłam tej roboty. W domu sprzątaj, w pracy sprzątaj — miałam tego dość. Tak długo zanudzałam kierownika, żeby mnie przenieśli na wydział mechaniczny, aż się w końcu zdenerwował i powiedział — dobrze — ale do sprzątania. 
</support>
</status>
</period>
</date>
</month>
</year>
</style>
</language>
</author_1>
</title_article>
</title_newspaper>
 
